Tadeusz Żelazowski

 


 

Wszystko dla mnie zaczęło się 25.11.2014 w pracy. Kiedy to wykonując moje obowiązki i przechodząc obok koleżanki z pracy Iwony Ziemieckiej w mojej głowie pojawił się głos, bardzo silny. Był mocniejszy niż moje myśli w tamtym momencie, który powiedział: „To ona, to jej szukasz”. Nie mogło się zdarzyć, że ktoś to do mnie powiedział, ponieważ w moim otoczeniu w promieniu co najmniej 3m nie było nikogo. W odległości około 3m lub więcej była ta koleżanka, ale to nawet nie był jej głos. Ten głos mnie zszokował, dlatego dobrze go zapamiętałem. Zabrzmiał, jakby ktoś stał bardzo blisko, ale byłem pewien, że nie był fizyczny.

Jak go później analizowałem w myśli i próbowałem dopasować osobę do niego (charakter osoby, sposób wypowiedzi, tonacja) to ze znanych mi osób w tamtym czasie przychodziły mi 2 osoby na myśl: moja siostra i jej siostra. Oprócz tego podejrzenie było jeszcze skierowane na istoty niematerialne – Bóg, Anioł Stróż lub coś podobnego (jestem osobą wierzącą) jednak tę opcję dopuszczałem jako mało prawdopodobną. Po tym zdarzeniu byłem zszokowany, ale jako osoba opanowana postanowiłem nie reagować w żaden sposób i przemyśleć spokojnie to zdarzenie. Słyszałem wcześniej o telepatii. Że to jest możliwe. Dlatego też podejrzewałem fizyczną osobę o ten przekaz. To zdarzenie miało miejsce około południa podczas rannej zmiany. Nie zareagowałem na wszelki wypadek w żaden sposób tego dnia. Trochę tylko obserwowałem zachowanie obu sióstr (obie wtedy były w pracy – tj. Iwona Ziemiecka i Ewa Fadrowska). Podczas obserwacji nic szczególnego się nie wydarzyło. Zachowanie obu sióstr było takie, jakby nic się nie wydarzyło. Być może bym sobie to jakoś wytłumaczył i odpuścił. Ja z tymi siostrami wcześniej niewiele wspólnego miałem oprócz przywitania się i kilku zdań w ciągu dnia. Nie interesowałem się nimi w ogóle. One były osobami mało towarzyskimi w pracy (przynajmniej wcześniej i w tamtym czasie; później się to trochę zmieniło, ale to już chyba dopiero pod koniec 2015).

Następnego dnia nadal nie wiedząc jak mam po tym zdarzeniu się zachować, spotkałem się z następną sytuacją. Już w godzinach porannych (w pracy) Iwona zalotnie uśmiechała się do mnie i jednoznacznie było to celowe zachowanie. Ja jednak po nazwijmy to „Przepowiedni”, tym jakimi osobami były siostry – nie łatwo dostępne oraz tym, że byłem osobą wrażliwą i ostrożną, postanowiłem, że będę udawał jakby, nic się nie stało. Chciałem pozostawić sobie czas na zrozumienie zajścia.

Po tych sytuacjach w dniach kolejnych Iwona okazjonalnie uśmiechała się do mnie, prowokując do tego, abym był nią zainteresowany. W tamtym czasie ja byłem po w miarę niedawnym rozstaniu się z moją byłą partnerką wieloletniego związku. Właściwie jeszcze nie szukałem nowej partnerki. Jeszcze miałem trochę uczuć w sobie po rozstaniu, gdyż rozstaliśmy się w zgodzie i miłości. Ale były poważne powody do rozstania. Dlatego też nie byłem przekonany od razu na nową bliższą znajomość. Starałem się podtrzymać ten kontakt z Iwoną, ale nic poza tym bez przemyślenia. Potrzebny był mi czas. Godziny mijały. Kontakt wzrokowy trwał. Ale dyskretnie. Nie za często. Przyszedł dzień następny podobny. To był czwartek. A ja się „biłem” z myślami jako niegotowy na nowe zbliżenie i z brakiem odpowiedzi na pytanie: co to wszystko znaczy ? To nie była zwykła sytuacja. Pomyślałem sobie – dam sobie jeszcze czas i przemyślę sobie to jeszcze przez nadchodzący weekend. W międzyczasie prowadziłem obserwację Iwony (ukradkiem), żeby trochę wyczuć jej charakter. Wrażenia były pozytywne. Również miałem okazję znowu zamienić parę słów raczej związanych z pracą, przelotnie i doszedłem do wniosku, że jest bardzo ładna i ma głos, który mi się bardzo podoba.

W piątek – koniec tygodnia – tak się poukładało, że wychodziliśmy razem z pracy. Ja jeździłem rowerem, ona samochodem swoim. Zagadnąłem tak dla żartu: czy mógłbym się z nią zabrać ? W odpowiedzi usłyszałem: -Jasne, wsiadaj. Jej nastrój był radosny, raczej beztroski, z lekkim podenerwowaniem i zaciekawieniem. Tak ja to oceniam. A ja w rozterce myślowej i z rowerem, z którym nie wiedziałem co mam zrobić, popatrzyłem tylko, jak wsiada do samochodu. Pojechałem jednak rowerem rozbity jeszcze bardziej z tego powodu, że oto uciekła mi okazja porozmawiania sam na sam. Ale i tak jeszcze nie byłem gotowy.

Po weekendzie i przemyśleniach byłem już trochę bardziej przekonany do nowego związku, ale jeszcze nie do końca. Jeszcze trochę uczucia się odzywały po poprzednim. W związku z czym, było trochę niepewności (tym bardziej że nadal utrzymywałem w tamtym czasie bliski stosunek – taki rodzinny – z moją byłą partnerką, właściwie cały czas tak jest). Uśmiechy i spojrzenia nadal miały miejsce, a ja czując trochę niepewności jak mam się zachować i będąc ostrożnym, żeby czegoś nie zepsuć, wiedziałem, że muszę jakoś nawiązać kontakt. Jak już wspomniałem siostry były nie łatwo dostępne, ale również szanowane przez innych pracowników, dlatego się starałem być bardzo rozważny w zachowaniu – również ze względu na możliwość utraty pracy. Niestety próba kontaktu (starałem się o taką na osobności) była bardzo trudna. Trudno było złapać takie chwile, kiedy Iwona była sama, a kiedy już tak było i chciałem wykorzystać okazję, okazywało się, że Iwona robi coś, co nie pozwala na kontakt np.: idzie do toalety, idzie do kogoś porozmawiać itp. Któregoś dnia, kiedy miała poranną zmianę, postanowiłem, że dopilnuję chwili wychodzenia jej z pracy, żeby porozmawiać chociaż chwilę. I tak zrobiłem. Niestety okazało się po raz kolejny, że nie można porozmawiać, ponieważ siostra ją odprowadziła do samochodu. To mnie bardzo dziwiło, ale sobie tłumaczyłem, że widocznie tak się układa wszystko przeciwnie. Te nieudane próby kontaktu oraz ciągła walka z myślami z powodu zaistniałych dziwnych wydarzeń trochę wzmagały moją niepewność. Wciąż zastanawiałem się jak mam zareagować, jak zbliżyć do Iwony, jak zrozumieć te dziwne sytuacje ?

Podczas weekendu 6-7 grudnia, po drzemce popołudniowej, kiedy się rozbudzałem, dotarł następny przekaz telepatyczny o treści: „Bądź bardziej czuły a na pewno ją zrozumiesz”. „Charakter” głosu był podobny do poprzedniego przypadku. Któregoś dnia udało mi się porozmawiać, ale to nie było na osobności i rozmowa była na różne luźne tematy. Weszła również na tematy zjawisk nadprzyrodzonych tj.: telepatia, podróże astralne itp. ale ograniczona była tylko do tego, że oboje kiedyś się trochę zainteresowaliśmy tym. Taka przelotna rozmowa. No i niestety zakończona zbyt szybko przez nią „wykonującą pracownicze obowiązki” (kolejna ucieczka od kontaktu). Ale w końcu w piątek 12.12.14 po południu udało mi się chwilę porozmawiać na osobności:

Ja – Czy moglibyśmy się spotkać ?
Iwona szczerze, bardzo się zaśmiała
Iwona – Nie wiem. Ja to jestem raczej domatorką.
Ja – Ja też jestem domatorem.
Iwona – Nie wiem. Zastanowię się.
Ja – A mogłabyś mi dać swój numer telefonu ?
Iwona – Ok. Napiszę na kartce i później Ci dam.
Ja – Ok.
I tak też było. Otrzymałem później od niej karteczkę z jej numerem telefonu, a ja jej podarowałem karteczkę z moim numerem telefonu. Przy czym zapowiedziała, że wyśle mi wiadomość SMS. Oto jej treść:

„Cześć ! Piszę tak jak obiecałam, chociaż domyślam się, że nie jest to wiadomość jakiej oczekiwałeś. Nie chciałam rozmawiać o tym w pracy więc piszę teraz. Przemyślałam sprawę i nie chcę wiązać się w żaden sposób z kimkolwiek, przynajmniej na dzień dzisiejszy tak to wygląda. To miłe, że zainteresowałeś się moją osobą, ale wolę by pozostało po staremu. Miłego weekendu i do zobaczenia w poniedziałek 🙂 Iwona”

Ja właściwie na wyczucie spodziewałem się podobnej treści i nie byłem zaskoczony.
Po tym SMS’ie nadal czułem potrzebę kontaktu z powodu chęci wyjaśnienia tych dziwnych sytuacji, ale już niestety z gorszej pozycji – jako odrzucony. Nadal próbowałem znaleźć okazję do rozmowy. Napisałem jeszcze około 3-4 SMS’ów w okresie między 12-22 grudnia 2014r o treści, która miała zadanie wyciągnąć jakąkolwiek informację. Niestety odpowiedzi były coraz bardziej nerwowe. W tym okresie również udało się jeszcze raz chwilę porozmawiać na osobności. Oto treść:

Ja – Iwona może moglibyśmy się spotkać gdzieś i pójść np. na kawę ?
Iwona – To i tak niczego nie zmieni.
Ja – Na pewno ?
Iwona – Na pewno. To nie ma sensu.

22 grudnia wysłałem SMS z prośbą, żeby Iwona zadzwoniła do mnie. Ja nie chciałem dzwonić, ponieważ czułem się niezręcznie po tym wszystkim. W odpowiedzi otrzymałem SMS:

„Po co mam dzwonić. Prosiłam, by zostało po staremu”

Następnego dnia w pracy Iwona podeszła do mnie i powiedziała: „- Coś Ci się pomyliło. Nie pisz do mnie więcej”. Od tej pory Iwona i Ewa (siostry) przestały się do mnie odzywać i się ze mną witać.

Tak oto zostałem odsunięty z otoczenia sióstr z niewyjaśnionymi sytuacjami. Od tego czasu również jak najmniej zbliżałem się do nich z obawy przed jakąś niechcianą sytuacją i utratą pracy. I tak czas płynął aż do maja 2015r. W tym okresie nic nadzwyczajnego się nie działo oprócz tego, że było trudne, powstrzymanie się od jakichkolwiek rozmów, wciąż mając na myśli to wszystko, co się wydarzyło. Starałem się o tym jak najmniej myśleć. I ogólnie się trochę uspokoiło, przycichło. Każde zajęło się swoimi sprawami.

Pod koniec maja znowu w moim umyśle pojawiły się jakieś słowa (przekaz telepatyczny). Pamiętam, że pierwszą moją reakcją była myśl: „Ooo! Jak się chce, to można się odezwać ! ” Od tego momentu pojawiały się jakieś pojedyncze słowa, urywane zdania, krótkie całe zdania. Wszystko jako przekaz telepatyczny. Z biegiem dni zmieniło się to w konwersację – niezbyt intensywną – ale jednak wymianę zdań. To było po kilka zdań dziennie. Tym rozmówcą telepatycznym była Iwona. Przynajmniej tak uważałem. To właśnie jej głos odbierałem. Charakter głosu i tonacja do niej pasowały. Rozmowy miały charakter przyjazny. Trochę się wymienialiśmy informacjami o swoim przeszłym życiu. Jednak to ja w większości opowiadałem (to wszystko w myślach – telepatycznie) o sobie.

Bardzo mi zależało na kontakcie, żeby wreszcie wszystko wyjaśnić i być może spotkać się z moim przeznaczeniem. Iwona w większości raczej tylko podtrzymywała ten kontakt. Czasami coś opowiedziała, ale w większości to ja opowiadałem. Czasami się obraziła na coś, co opowiedziałem oceniając negatywnie – jak to kobieta. Wtedy było trochę milczenia. Ten kontakt i konwersacje telepatyczne zbliżyły mnie emocjonalnie do niej. Z czasem zacząłem się zakochiwać. Również dlatego, żeby móc sobie poradzić z negatywnymi wrażeniami po tych sytuacjach. I tak powoli coraz głębiej w tym wszystkim uczestniczyłem. W realu nic się nie działo. Całkowicie nic. Tylko czasami wymiana spojrzeń. Nie było unikania siebie. Ale nadal bez rozmów i spotkań. Nie było to konieczne, ponieważ kontakt był – telepatyczny. W dodatku wyjaśniła mi, że czeka, aż poukładają się jej sprawy rodzinne, co miało mieć miejsce w listopadzie i wtedy miało dojść do spotkania. Ja jako osoba wyrozumiała i cierpliwa pomyślałem, że to nie jest aż tak długo i poczekam.

W lipcu zaczął dołączać drugi głos do tych telepatycznych konwersacji. To był głos Ewy. Nie pojawiał się często, ale zaczął się pojawiać. I tak w trójkę czasami sobie konwersowaliśmy. Niestety Ewa lubiła robić jakieś zaczepki i małe awantury i co do jej towarzystwa miałem mieszane uczucia. Na początku dla żartów, ale później już mniej żartobliwie. Właściwie ja lubiłem, ale przeszkadzała mi w większości, jak się do nas włączała. Również dlatego, że nie chciałem przy niej opowiadać o swoim życiu. Kiedyś wcześniej się dowiedziałem od Iwony, że zdolność telepatii w ich rodzinie jest dziedziczna. W sierpniu obecność Ewy była coraz częstsza. Również Iwona była bardziej chętna na jej udział i obecność w kontaktach. Od tego czasu również zacząłem miewać pieczenie w okolicy mostka. Zaczęło mnie to już trochę męczyć. Obie również zaczęły częściej stwarzać problemy o byle co. Było to na przemian z normalnością.

Od połowy września prawie do końca miałem zaplanowany urlop z powodu ślubu mojej tzw. przybranej córki. Na początku września wybuchła awantura z Ewą, która zaczęła mnie obrażać. Wyzywać mnie i moją rodzinę. Po tych poprzednich zdarzeniach już nie wystarczyło mi cierpliwości i również zacząłem ją obrażać. Wtedy do kłótni dołączyła się Iwona. Na początku niby starała się uspokoić nas i nawet ja zaprzestałem na krótki czas, ale Ewa kontynuowała, tak więc i ja zacząłem kontynuować. Ostatecznie Iwona stanęła po stronie Ewy i obie mnie znieważały. Wtedy to też oznajmiły mi, że będę miał „pranie mózgu”. Nie pojadę na urlop dlatego, że Ewa złoży donos na Policję o moim rzekomym gwałcie, przez co będę zatrzymany i nie wyjadą. Bardzo mi zależało na tym wyjeździe i dlatego zdecydowałem się wyjechać natychmiast. Zanim zdąży coś w tej sprawie zrobić.

Był 8 września. Wylot zaplanowany miałem na 12 września. Zakupiłem bilet nowy na następny dzień tj. 9 września. Zadzwoniłem do pracy i powiedziałem, że jestem chory i nie przyjdę przed wyjazdem. Nad ranem następnego dnia około 4:00 obudziłem się i otrzymałem od Iwony przekaz, żebym się szybko zbierał, dopóki Ewa jeszcze śpi. I tak też zrobiłem. Co prawda na transport do lotniska miałem wyjść w południe, ale czekałem już od godzin rannych w gotowości, wpatrzony w okno, czy przypadkiem nie podjeżdża policja z zamiarem wyjścia przez ogród w razie potrzeby. Podczas kiedy stałem w kolejce już na samolot miałem bardzo silne pieczenie w splocie słonecznym. Groziły mi, że nie przeżyje lotu. Wtedy też zadzwoniłem do przyjaciela – Adama Tylutki z Kettering – i opowiedziałem o tej sytuacji oraz do drugiego przyjaciela – Andreja Zaujec Słowaka z Kettering. Groziły również, że wpłyną na samopoczucie pilota samolotu, którym będę leciał i że spadniemy. Wierzyłem, że jest to możliwe, ale mimo wszystko poleciałem.

I właśnie we wrześniu 2015r zaczął się PRAWDZIWY TERROR na mojej osobie na odległość. Podczas pobytu na urlopie nie wypoczywałem, tylko się męczyłem. Nadal miałem pieczenie w okolicy od splotu słonecznego do dolnej części szyi, czasami kłucie w okolicy serca. Byłem ciągle straszony, że po powrocie będę miał kłopoty i że umrę na zawał. Nie pozwalali mi zasnąć wieczorami, to zacząłem stosować alkohol przed snem. Poprawiło się zasypianie. Zdecydowałem się również odwiedzić znachora „Reiki” z dyplomami leczącego za pomocą energii w celu zbadania i poprawienia balansu energetycznego. Wizyta u niego poprawiła trochę moje samopoczucie.

Ad. „Wszystko dla mnie zaczęło się 25.11.2014….” – przypomniałem sobie pewną sytuację – Przed tą datą kilka dni trudno mi ocenić dokładnie ile, bo niczego się nie spodziewałem i nie było to istotne na ta chwilę (była to ranna zmiana) zastałem obie siostry przycupnięte na kuckach pod koniec pracy między maszynami. Kiedy przechodziłem obok nich około 2m spojrzałem na nie. Obie zastałem w sytuacji, jak bym przerwał jakąś rozmowę. Miały „chytre- lisie” uśmiechy i spojrzenia. Obie się skierowały na mnie. Spojrzałem i się uśmiechnąłem tylko. Raczej staram się nie wtykać nosa w nie swoje sprawy. Na tamten moment nic nigdy wspólnego z nimi nie miałem poza okazjonalnymi kilkoma słowami rzuconymi w przelocie podczas pracy.

 


 

Mój mózg jest sczytany tak, jak się zgrywa np.: płytę CD, inny dysk twardy lub jakiekolwiek pliki komputerowe przez co posiadają całą wiedzę, która była tam zawarta i wykorzystują tą wiedzę, żeby mnie ogłupić i osłabić psychicznie. Zczytanie mojego mózgu miało miejsce na jesieni 2015 r. Przynajmniej ja tak uważam, gdyż któregoś wieczoru w tamtym czasie leżąc już włóżku i zasypiając, zaczęły nagle mi przelatywać obrazy z całego życia tak, jakby w wyobrazni (takie odczucie). Próba zatrzymania tego, niemyślenia nic nie dała. Byłem już wtedy z „nimi” w stałym kontakcie telepatycznym i przekazałem im, że nie chcę, żeby to robili ale nie odniosło to skutku. Nadal to robili. Trwało to około 0,5 godziny. W tym czasie tylko leżałem i nie przyszło mi do głowy, żeby jakoś na to zareagować. Prawdopodobnie byłem jakoś obezwładniony. Jedynie próbowałem jakoś blokować mózg ale nic to nie dało. To wszystko dzieje się na odległość. Bez fizycznego kontaktu całkowicie. Tu wspomnę również, że w przeszłości nie było sytuacji, w której mógłbym mieć wszczepiony jakiś implant lub coś podobnego poza dwoma przypadkami :

-przy urodzeniu,
-podczas 3-dniowego pobytu w szpitalu jako kilkuletni (około 10-cio) chłopiec zatrułem się, wtedy to nie wiadomo z jakich przyczyn zrobiono mi punkcję w kręgosłup na wysokości pasa. Przez kilka lat później czasami czułem to miejsce, jakby osłabione. To wszystkie przypadki mojej hospitalizacji.

Poza tym nie miałem przypadków utrat świadomości lub czegoś podobnego, co byłoby powodem hospitalizacji. Tu również wspomnę, że nie leczyłem się nigdy psychiatrycznie i nie korzystałem z żadnych porad psychiatrów lub temu podobnych osób. Jedyny mój kontakt z psychiatrą przez całe moje życie był podczas badań odnośnie zdolności do służby wojskowej, która była obowiązkowa. Wtedy to symulowałem swoją niezdolność i podałem się jako alkoholik i narkoman. Komisja wojskowa skierowała mnie na badanie do psychiatry, który potwierdził moje problemy. Ale jak wspomniałem było to symulowane z powodu moich przekonań pacyfistycznych. Nigdy też nie leczyłem się z alkoholizmu jak również narkomani.


 

NOTATKI:

06.05.2017
Właśnie Iwona Ziemiecka i kilku innych jej bliskich telepatów doprowadziło mnie do wykończenia psychicznego i bankructwa. Nie mam środków do życia i mam wyprany mózg. Od 6 dni nic nie spożywałem poza wodą zmuszony przez nich do głodowania. Nie mogę w żaden sposób się przed nimi obronić. Wszystkie moje próby były przez nich zniweczone. Idę leżeć do łóżka do ostatnich moich chwil, bo nie widzę sensu swojego życia. Nie pozwalają mi żyć. Ta niewola trwa od listopada 2014 roku. Już nie mogę dłużej tego znosić. Prawie nikt nie wie o tym, bo i tak prawdopodobnie nikt by w to nie uwierzył.

25.05.2017
Jest dzień 25 maja 2017 r. to jest 25 dzień, jak nic nie spożywałem. To wszystko ma miejsce z powodu wcześniej wymienionych telepatów. Średnia moja waga normalnie wynosiła około 86 kg. Obecnie ważę około 72 kg. Piję około 1/2 litra wody dziennie. Nie wydalam poza małymi ilościami moczu. Cały czas leżę w łóżku. Zdrowy – na to wygląda. Wciąż jestem torturowany psychicznie. Jestem bliski samobójstwa. Grożą mi, że jeśli nie będę im posłuszny, będą wywierać jeszcze większy nacisk psychiczny. Jestem właściwie prawie w pełni kontrolowany przez nich. I właściwie to oni mnie zachęcili do napisania tego. Nie zgadzam się na posłuszeństwo wobec nich i dlatego prawdopodobnie odbiorę sobie życie. Praktycznie jestem prawie niezdolny do poradzenia sobie z tą sytuacją, gdyż kontrolują moje stany emocjonalne i fizyczne. Chciałem się skontaktować z Policją lub innymi organami, ale bez skutku (odciągnęli mnie od tego). Zaczynam być zadłużony, z czym nie mogę sobie poradzić. Jestem niezdolny do egzystencji, czyli również do pracy. Właściwie nie mogę zrobić żadnego kroku. Pozostaje tylko skończyć ze sobą.

Po mojej śmierci proszę o poważne potraktowanie sprawy i zbadanie jej. To nie jest żart i chwilowo jestem przy jako tako sprawnych zmysłach. Cała sprawa toczy się od 25 listopada 2014. Wtedy to zostałem wciągnięty telepatycznie w związek emocjonalny z Iwoną Ziemiecką. Ona brała czynnie i świadomie w tym udział. Przysięgam, że tak było.

28.05.2017
Zbuntowałem się w końcu (zdecydowałem, że już na zawsze) i podniosłem psychicznie na tyle, żeby przerwać głodówkę i pójść do pracy. Aktualnie nie mam żadnych środków i jestem zadłużony za: wynajem pokoju, siłownię „Fit4less” oraz abonament telefoniczny w sieci O2. Prawdopodobnie to oni pozwolili mi się podnieść.

To niewiarygodne, że tyle dni można nie jeść, ale otrzymałem z przekazu telepatycznego wiadomość, że jestem podtrzymywany energetycznie (zapewne wtajemniczeni w tematy tego rodzaju mogą potwierdzić to, a poza tym jest trochę filmów na YouTube również to potwierdzających)

Podjąłem próbę pożyczenia trochę pieniędzy od wcześniejszego kolegi Łukasza Maruczyńskiego, ale bez skutku. Nadal głoduję.

Mimo że mam zadłużenie za pokój, postanowiłem zapytać Jano Pramuka o pieniądze (Słowak, którego konto jest obciążone za wynajem naszego domu, a któremu następnie wszyscy oddają swoją część – zrzutka). Udało się i pożyczył mi 50 funtów, za które poszedłem kupić jedzenie. Głodówka zakończona.

29.05.2017
Poszedłem zarejestrować się do agencji pracy „Fox Recruitment” znajdującej się przy Montagu Str. Mam problemy z j. angielskim, ponieważ próby uczenia się też były nieudane przez w/w telepatów, ale jestem zdesperowany i niestety to, czego się nauczyłem w przeszłości i jeszcze pamiętam, musi wystarczyć. W drodze do agencji nie obyło się bez problemów – przeszkód psychicznych stwarzanych przez nich. Są przeciwni wszystkiemu, co może mi pomóc poczuć się pewniej i lepiej psychicznie. Staram się jakoś „utrzymać na nogach”. Jestem wciąż zastraszany i rozbrajany przez nerwy.

07.06.2017
Dziś pierwszy dzień pracy. Trochę radości i nadziei na lepszą przyszłość.

09.06.2017
Niestety, przyjemności nie mogę mieć za dużo…W pracy trochę złapałem rytm i trochę wiedzy. Dziś rozbroili mnie nerwowo, co nie pozwalało mi pracować efektywnie. Prawie przez wszystkie godziny pracy byłem w nerwach (wpływają na moje emocje i ciągle przekazują jakieś bzdury, zastraszają, co nie pozwala mi myśleć i być spokojnym)

11.06.2017
Próbuje się relaksować jak się da, ale ta grupa telepatów jest bardzo skuteczna. Jest niedziela wieczór. Przez weekend dużo jeździłem na rowerze. Byłem na pokazach w Wicksted Park, żeby się odprężyć. Słuchałem muzyki, żeby się od nich odłączyć. Niestety już mnie ustawili nerwowo na przyszły tydzień. Obiecują, że utrudnią mi pracę w nadchodzącym tygodniu. Właśnie już postanowiłem, że wyjadę do Polski, ale niestety muszę zdobyć trochę środków na ten cel. W piątek 09.06 znowu pożyczyłem 50 funtów od wcześniejszego przyjaciela Adama Tylutki w nadziei, że w miarę szybko będę mógł oddać. Niestety już mi trochę nogi podcięli psychicznie. Ciągle grożą, że i tak zrobią ze mnie wariata. Tak naprawdę, to nic nikomu nie zrobiłem i nie wiem, dlaczego mi to robią. Powodów poznałem od nich dziesiątki. Prawda jest niewiadomą. Podobno chcą mnie zwerbować, ja jestem przeciwny. Właściwie zniszczyli wszystko to, jak żyłem i czym żyłem. Zmuszali do robienia rzeczy, jakich bym nie zrobił. Taki mają wpływ na moją psychikę. Dziś np. zmotywowali mnie do uderzenia pięścią w ścianę prawdopodobnie, żeby utrudnić mi pracę po niedzieli. Kilka razy byłem bliski zdemolowania pokoju. Wielokrotnie byłem bliski podcięcia sobie żył i właściwie wciąż o tym myślę. Tylko coś mi nie pozwala na zrobienie tego (oni). Chociaż jestem do tego bardzo przekonany, że wreszcie się uwolnię od tych cierpień.


To wszystko funkcjonuje dość podobnie jak w sekcie. Jestem ograbiany z osobowości i majątku poprzez niedopuszczanie mnie do zwyczajnego funkcjonowania ( senność, brak zapału, rozpraszanie uwagi i zapominanie o celach), pracy i choćby minimum ruchu fizycznego. Próby narzucania ich woli i przekonań. Odizolowanie mnie od kontaktów z ludźmi poprzez uwięzienie mnie w domu. Na innych ludzi też mogą mieć wpływ według ich woli. Niczego nieświadomi ludzie (dawniej moi bliżsi znajomi) zaczynają odczuwać niechęć do kontaktu ze mną (to może być narzucone)

Dla przykładu przytoczę taką sytuację: 21 listopada 2017 r tj. w dniu, w którym dowiedziałem się z internetu o „Mind Control” oni chcieli mnie ukarać za chęć poznawania wiedzy, w tym temacie. W tym dniu przyszedł listonosz z paczką, któremu poszedłem otworzyć i odebrać paczkę. Zabrało mi to może około 3 minut. W tym czasie jeden z lokatorów naszego domu (Wojtek już z nami niemieszkający), który spał po pracy na nocnej zmianie w swoim pokoju, został zaprowadzony przez nich do mojego pokoju w celu załatwienia swojej potrzeby. Mój pokój mieści się na 1 piętrze. Wojtka pokój był na 2 piętrze. Do listonosza poszedłem na parter i będąc zajęty, nie słyszałem ani nie widziałem, co się dzieje w moim pokoju. Kiedy załatwiłem sprawę z listonoszem i wracałem na górę po schodach do swojego pokoju oni już szydzili: „zobaczysz co się teraz stanie”. Kiedy wszedłem do pokoju, zastałem tam Wojtka zaspanego i nierozumnego sikającego na mój komputer. Celem było zniszczenie sprzętu, żebym nie mógł szukać wiedzy. Na potwierdzenie jest zdjęcie miejsca po zajściu w moim telefonie. Moja szybka reakcja oczyszczenia komputera zapobiegła jego uszkodzeniu. Po tym wszystkim, kiedy Wojtek już się wyspał i rozmawiałem z nim, nie rozumiał jak to mogło się stać? Nigdy wcześniej się jemu to nie zdarzyło. To dowodzi, że mogą sterować innymi dowolnymi osobami bez ich wiedzy. Tu wspomnę, że to nie był jedyny przypadek. Również w „Eclipse4DM” kiedy byłem pracownikiem, byłem powiadamiany wcześniej o tym, że ktoś się w odpowiedni sposób zachowa i tak się później działo. Ludzie byli sterowani jak marionetki, nie wiedząc o tym.


 

01.03.2018
Właśnie „oni” w dniu dzisiejszym, doprowadzili do wyrzucenia mnie z pracy po raz drugi. Kierownik nakazał mi iść do domu w trakcie pracy. Głównym powodem była odmowa chęci pracy w godzinach nadliczbowych oraz niska wydajność. Brak chęci do pracy był spowodowany dużymi stymulowanymi utrudnieniami tj.: brak ostrości widzenia, pieczenie oczu, przesadny kontrast pomiędzy jasnymi i ciemnymi elementami otoczenia – wręcz oślepiający, brak możliwości koncentracji i zarzucanie mojego umysłu śmieciowymi myślami (potrafię się przed tym bronić nie myśląc o tym, ignorując, ale to otępia, spowalnia i rozkojarza). Wielokrotnie również podczas pracy stymulowali senność nie do opanowania (zasypiałem na stojąco) co doprowadzało mnie do utraty równowagi i prowadziło do zagrożeń. To było prawie każdego dnia.

07.06.2018
Jestem już ponad 3 miesiące bez pracy. Żyję z oszczędności. Moja sprawność fizyczna jest pełna, ale ta grupa z „Mind Control” prawie wcale mnie nie dopuszcza do jakiejkolwiek aktywności. Jestem ogłupiany przez dziwne stany mózgu, dekoncentrację. Próbowałem chodzić do fitness klubu (siłownię) i biegać, ale i na to mi nie pozwolili. Utrudniali mi oddychanie płytkim oddechem. stymulowali bóle ścięgien w okolicy kolan i nadmierne pocenie. Nie poddawałem się. Wtedy zaczęli stymulować senność, osłabienie. Sypiałem ponad 12h, a nawet do blisko 24h. Po kilku dniach zrezygnowałem. Jestem uwięziony w domu.

24.06.2018
Jestem skłonny popełnić samobójstwo, gdyż nie mogę pozwolić, żeby moja osoba była wykorzystywana do nieludzkich eksperymentów „Mind Control”. Nie zgadzam się na to i nie pozwolę na dokończenie eksperymentów związanych z moją osobą. To jest nazizm!!!! Oni to psychopaci!!!

13.07.2018
Bez przerwy mnie torturują. Mój sposób widzenia tego, co mnie otacza, jest jak po jakichś środkach psychoaktywnych. Widzę tylko centrum kierunku, w którym patrzę, reszta jest jakby rozmyta, bez znaczenia. Widzę to, ale nie odbieram tego, jak wcześniej, kiedy nie miałem stymulowanej, narzuconej pracy mózgu. Jestem tego wszystkiego świadomy – tej nieprawidłowej pracy mózgu – ale nic nie mogę z tym zrobić. Ten efekt wpływa na to, że ma się wrażenie izolacji od otaczającego świata. Moją obroną na ten terror jest utrzymywanie równowagi psychicznej.

Mój każdy dzień po przebudzeniu wygląda tak: Budzę się po spaniu pełnym snów, które oni układają od dawna (ja z reguły w swoim życiu wcześniej rzadko miałem sny, teraz prawie za każdym razem) i które ignoruję, żeby nie mąciły mi w głowie. Przez parę chwil mój umysł znajduje się w stanie przypominającym stan sprzed terroru. Po tym czasie wchodzą różne efekty i przeszkadzajki. Pobudzenie, adrenalina, biegunka, narzucanie myśli, próby wciągnięcia mnie w kłótnię (tu jeszcze dodatkowo jest coś, co symuluje mnie tj. podrzuca myśli, jakie miałbym w podobnych sytuacjach oraz stymuluje mózg do poczucia, jakby były to moje myśli; ja w tym czasie jestem wyłączony od myślenia i w równowadze, dlatego mam świadomość i wyczuwam, że coś próbuje mnie podrabiać, naśladować ==>>A) zastraszanie mnie, szantaże, czasami poczucie zmęczenia itd. itp. Szum w uszach, wysoki kontrast obrazu.

29.07.2018
==>>A Jest jakieś oprogramowanie, które wszystkiego się uczy ode mnie – to samo oprogramowanie symuluje moje zachowania – dość często to oprogramowanie próbuje przejmować moje zachowania. W tym czasie mój mózg jest obezwładniany w jakiś sposób i ta „sztuczna moja inteligencja” próbuje myśleć i decydować za mnie. To są na razie w miarę nieudane próby, ale w przyszłości obawiam się, że mogą przejąć kontrolę nade mną w większej części. To oprogramowanie i oni ciągle się uczą. W pewnym momencie zatracić możliwość odróżniania mojej pracy mózgu od tej narzuconej. Jak na razie trzymam emocje pod kontrolą. Czasami jest strasznie nieprzyjemnie.

Budzik w telefonie jest ustawiony i każdego dnia dzwoni, ale najczęściej nie mogę wstać z łóżka z tego powodu, że kiedy otworzę oczy, czuję ich zmęczenie i pieczenie. Nawet czując się fizycznie wypoczęty i chętny do wstania, nie mogę patrzeć na oczy. To kończy się pozostaniem w łóżku i najczęściej przymusowym spaniem następnych godzin (wszystko ma na celu ograniczanie mojego czasu na życie, prowokacje do zdenerwowania i rozregulowaniu) poprzez stymulowanie odpowiednio mojego mózgu i nierealizowanie jakichkolwiek planów. Mój czas snu dziennie zawiera się pomiędzy 8 do 13 godzin. Aktualnie nie pracuję. Kiedy pracowałem najczęściej fizycznie intensywnie, wystarczało średnio około 7 godzin na dobę. Poza spaniem w nocy zmuszają mnie również do drzemek w ciągu dnia. To jest niezależne od czynności, które wykonuję i innych czynników, przez co da się wyczuć, że nie jest to naturalna praca organizmu. Jak już wcześniej napisałem, również w pracy (byłej) narzucali mi senność, przy której chwilami traciłem równowagę fizycznie, narażając się przy tym na upadek, co mogło prowadzić do utraty zdrowia, jak i pracy (w niesprzyjających okolicznościach nawet utraty życia).

Każdego dnia staram się robić dobre rzeczy, mieć dobre myśli, robić cokolwiek, co przynosi trochę optymizmu – z mojej woli. Rozproszyć mrok ich czynów, które kształtują moją fizyczną stronę życia. Pozwalają mi, na bardzo niewiele, rozporządzając moją wolą i pragnieniem, jak również możliwościami fizycznymi. Nie pozwalam na opanowanie mnie na płaszczyźnie psychicznej. Nie mogę poddać się całkiem ich woli – nie mogę się stać marionetką. To moja „wczesna” wola, której nie mogę odpuścić.

01.08.2018
Każdego dnia, przez cały czas, mój umysł jest zawalany śmieciowymi myślami, przez co nie mam własnego życia i myśli – prawie. To jest mniej niż minimum. Moje sprawy leżą na boku odłożone, ponieważ: albo nie mogę ich wykonać; albo o nich zapomniałem przynajmniej czasowo. To wygląda tak, jakby ktoś chodził za mną i ciągle coś mówił, z tym, że odbywa się to poprzez syntetyczną telepatię. Jestem pozytywny nastrojem. Nie jestem przygnębiony. Walczę na wszystkie sposoby o pozytywny nastrój. Nie jestem nad pobudzony. Nie są to moje myśli. Jestem raczej stłumiony myślowo, żeby móc być w równowadze. Ta bezmyślność może po pewnym czasie mnie ogłupić. Zapomnę wszystko, co wiedziałem, ale chyba taki mają cel. Krótko mówiąc, przez całe dnie zajęty jestem właśnie nimi.

09.08.2018
Wprowadzają mnie w takie stany, że czuję, że mogliby mną kierować w złe sprawy. Prawie w 100% przejmują kontrolę nade mną. Kilka takich prób już było. Być może , żeby mnie przestraszyć. Być może, że by wykorzystać. Raczej na pewno będą chcieli mnie zmusić do jakiegokolwiek leczenia psychiatrycznego, żebym przestał być wiarygodnym. Po tym będą mogli jeszcze więcej.

10.08.2018
Najbliższe dni wyjaśnią, czy będę nadal żył dlatego, że ja praktycznie już nie mam żadnego życia a „oni” – zagospodarowują mój czas. Ja chcę umrzeć, żeby nie pozwolić na to, co robią ze mną. Mogą mi to udaremnić. Jeśli będę żył nadal, nie będę mógł kontrolować swojego życia.

11.08.2018
Zabija mnie „Mind Control”. To nie jest żart. Robią eksperymenty na ludziach, których nie można wykryć dlatego, że są zdalne. Nie jest potrzebny kontakt fizyczny. Uwierzcie w to !!! Ratujcie ludzi !!!

Nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Wybrałem samobójstwo, a nie współpracę z nimi. Nie chcę być ich marionetką. Na razie utrzymuję równowagę psychiczną, ale wiem, że mogą to zmienić. Maja ogromne możliwości.

17.08.2018
Od wielu dni mam problemy z widzeniem. Stymulują mój mózg w ten sposób, że mam zbyt duży kontrast obrazu i problemy z dobraniem ostrości, czyli moje źrenice są „leniwe” (trzeba się bardzo starać, żeby dobrać ich właściwe ustawienie. To jest robione po to, żeby jeszcze bardziej ograniczyć mój kontakt z otaczającym mnie światem. Nie mam problemów ze wzrokiem gdyż, dla porównania zdarzają się chwile, w których tych efektów niema. Chwile, w których czuję się bliższy siebie, swojego naturalnego stanu, wtedy te objawy nie występują. Wyraźnie można wyczuć włączanie i wyłączanie tych objawów na ich życzenie.

20.08.2018
Moja prawa ręka jest częściowo zniszczona. Powiedzieli mi (telepatycznie oczywiście), że to dlatego, żeby mnie trochę obezwładnić w razie prób zatrzymania mnie przez jakieś służby. Twierdzą, że w przyszłości będę miał z takimi do czynienia tj. Policja, odpowiednie służby w razie utraty kontroli psychicznej lub oni, czyli służby specjalne. W czerwcu 2017 r tj. po zaprzestaniu współpracy z nimi sprowokowali mnie, do kilku uderzeń w ścianę pięścią, przez co rozbili mi, zniszczyli chrząstkę pomiędzy palcem środkowym a dłonią. To były pierwsze dni pracy i chcieli mnie przestraszyć lub zniechęcić. Co ciekawe, stymulowali tak moje ciało, że nie było ani opuchnięcia, ani większego bólu. Do lekarza nie za bardzo był powód iść przez to i mogłem nadal chodzić do pracy. Niestety do dzisiejszego dnia, kiedy dotknę tego miejsca, czuć kłucie, co jest dowodem na to, że są jakieś pęknięcia. To było z całej lub prawie całej siły uderzone. Przez to, że moje warunki fizyczne do tamtego czasu były naprawdę dobre, nie mogło się inaczej to skończyć.

Następny przypadek był w sierpniu 2017 r, kiedy to zrobili mi jednodniową bezwładność całej prawej ręki. Nie było szczególnych powodów, które mogły być inną przyczyną tej bezwładności. Poza tym ich zachowanie (szydzenie) i nagłe występowanie różnych sytuacji, wskazuje na ich autorstwo. Po tej jednodniowej bezwładności, osłabienie tej ręki trwało jeszcze około tygodnia. Do tej pory, czasami przypominają mi o tym zajściu, poprzez stymulację lekkiego odrętwienia górnej części przedramienia. W tym czasie również czuć osłabienie dłoni. Przy tej okazji wspomnę, że lekkie i tymczasowe odrętwienia również miałem w innych miejscach ciała jako taką pokazówkę ich możliwości, ostrzeżenie. Były to rejony na twarzy, nogi.

Następnym przypadkiem, było złamanie mi kości pomiędzy nadgarstkiem i małym palcem prawej dłoni. To się zdarzyło na początku października 2017 r. Miałem około godziny do wyjścia do pracy. Byłem wypoczęty po pierwszej nocce na 3 zmianie, miałem dość dobry nastrój. Oczywiście oni jak zwykle mnie terroryzowali, ale nic szczególnego się nie działo. Nagle dostałem od nich impuls do uderzenia w sofę z całej siły. Osobiście nie miałem absolutnie żadnych powodów do takiego zachowania. Poza tym takie zachowanie nie leżało nigdy w mojej naturze. Niestety sofa jest już dość stara i gąbka ubita, przez co słabo amortyzuje. Poza tym uderzenie było mocne, więc i tak by chyba nie pomogła. Uderzyłem krawędzią dłoni w kant drewnianej konstrukcji wewnątrz (wyraźnie poczułem) i doznałem złamania. Od razu wiedziałem, że raczej na pewno jest złamanie, co potwierdziło później zdjęcie rentgenowskie. Przez około 2 miesiące byłem wyłączony z pracy.

10.09.2018
Wszyscy z mojej byłej pracy w „Eclipse 4DM” wiedzą, że jestem pracowitym człowiekiem. Ja po prostu lubię chodzić do pracy i pracować. W tej pracy byłem pracowity i pomocny ludziom. Byłem znany i lubiany przez bardzo dużą ilość ludzi również w biurze, menadżerów. Tak było do czasu, od którego zaczęły się problemy z „Mind Control”. Ja nie zwariowałem, choć tak to wyglądało na koniec moich dni w tej firmie. Byłem tylko zastraszony i posłuszny sugestiom operatorów tego nazistowskiego wynalazku. Byłem również ogłupiony i nie rozumiałem tego, co się dzieje. Poza tym byłem również ufny tym operatorom, że nic złego się nie wydarzy po tym, jak mi pokazali możliwości. Tak jednak nie było. Zostałem zwolniony.

26 kwietnia 2017 r. rzuciłem palenie dzięki nim. Paliłem papierosy od 11-nastego roku życia tj. od 1981 r. z różną intensywnością. Miałem w tym okresie około 4 przerwy krótkie, kilku- kilkunasto-tygodniowe i jedną 3-letnią przerwę w okresie pomiędzy 20-stym i 30-stym rokiem życia. W tym czasie intensywnie uprawiałem sport w tym kulturystykę. Właściwie przez większość czasu palenia było moim marzeniem nie palić. Z nimi udało się to zrobić dość łatwo. Moja wola brała też w tym udział, ale myślę, że przede wszystkim to, że większość czasu oni mi zajmują i nie miałem, kiedy myśleć o tym.


 

MOŻLIWOŚCI I EFEKTY, JAKIE STOSUJĄ

-Kontrola układu nerwowego
-Wyłączanie kubków smakowych, węchu
-Zapachy i smaki symulują
-Blokowanie mózgu przed myśleniem (obezwładnianie) czasowe. Nic tam nie można znaleźć
-Odwracanie uwagi
-Osłabianie, senność, brak zapału
-Ból, pragnienie, niechęć, brak apetytu, głód
-Wola lub jej brak
-Kontrola mózgu
-Niedowład, niewładność
-Nadmierne pocenie się (zimne poty) lub brak

Robią ze mnie moją podstawową osobowość. Na więcej nie pozwalają (zwykłe podstawowe sprawy załatwiam i to nawet nie). Mój mózg nie może pracować jak zwykle. Tak, jakby jego część była zablokowana. Mam trudności z korzystaniem z jego zawartości. Powodem może być to, że oni nie chcą, żebym kierował się swoimi zasadami, tylko ich wolą narzuconą.

Wprowadzanie tych efektów i utrudnień raczej podczas zadań, które miałem do wykonania. Stąd wiadomo, że nie były wywołane chorobami, tylko celowym stymulowaniem mózgu i układu nerwowego w celu utrudnienia wszystkiego, co robiłem. Nie były też wynikiem emocji, ponieważ ja mam rzadko i mało emocji. Jestem opanowany.

Stymulowanie (podrabianie) słyszenia głosów dowolnych osób tj. wrażenie, jakby daną osobę się słyszało (to byli np.: moi rodzice, Andrzej Lepper, moi koledzy). Taka stymulacja mózgu jakby się słyszało telepatycznie. Również różne dźwięki. W „Mind Control” to standardowy efekt.

Mój kod zabezpieczający do karty bankowej „Visa” podrzucają szybciej do mojego mózgu, niż ja zareaguję, o co w ogóle chodzi – przy płatnościach.
Generalnie – zdaje się – jest uruchomiony jakiś program, który w mgnieniu oka wyszukuje skojarzenia z: sytuacjami, obrazami. Zaraz po tym, jak odnajdzie dane skojarzenie „słyszę” czego ono dotyczy. To są osoby po nazwisku (z całego życia), miejsca, utwory muzyczne – wykonawca i tytuł. Prawdopodobnie jest to tzw. przez nich „Alien”, który prał mój mózg, na początku zarzucając niechcianymi wspomnieniami, skojarzeniami i też pozwalał im mnie bliżej poznać. Być może pracuje on z różną ustawianą intensywnością.

Najmniejsza reakcja, myśl moja nie ukryje się przed nimi. Ich reakcja na to, co się u mnie dzieje jest natychmiastowa. Tak, jakby rzeczywiście istnieli w mojej głowie. Prawdopodobnie, jak się domyślam, komunikacja odbywa się poprzez satelitę. Dodatkowo na to podejrzenie wpływa fakt, jak się przedstawili na początku (to było tamtego wieczoru, kiedy byłem sczytany – zmapowany mózg) tj. „Lewitujący w kosmosie”

Stymulują organizm w ten sposób, że można spać np. 2 dni poza krótkimi przerwami na załatwienie potrzeb bez szczególnej przyczyny tj. mocne zmęczenie, wycieńczenie czymkolwiek lub też nie spać 2 dni itp.
P.S. Takim sposobem rzuciłem palenie – spałem przez 2 dni. Po tym już nie wróciłem do papierosów.

Efekt marionetki
Poczucie psychiczne takie, że rzeczywiście ma się wrażenie takie, jakby tylko oni mogli myśleć i sterować tym, co robię i jak się zachowuję. Taka bezsilność i poddanie. Czasami robili próby, jak to działa na mnie. Na razie nieskutecznie.

Ciągłe „przeszkadzajki” – drobne swędzenie w różnych miejscach wybranych przez nich dowolnie, biegunka (u mnie już kilkumiesięczna 23.06. 2018) celowo wywoływana w chwilach, kiedy jest coś ważnego do zrobienia również, żeby mnie czymś zająć – na 100% nie z powodu nerwów czy innych wpływów (to się czuje, że jest nagła i bez specjalnego powodu), drobne bóle bez powodu i chwilowe.

Ta Banda psychopatów żyje moim życiem. Uczą się ode mnie wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach, żeby móc podrabiać, zniekształcać, i wypaczać moje zachowania. Celem jest prawdopodobnie w przyszłości ogłupienie mnie, przejęcie władzy i podrabianie mnie w zachowaniu nie do odróżnienia od oryginału, przez co zostanie wyłączona praca mózgu i osobowości w bardzo dużej części. Po tym będą mogli narzucać ich system działania i zachowań.

Już zostały również przeprowadzone próby uruchamiania bota, który podrabiał mój sposób myślenia z moim sposobem wyrażania się itp. Jest to bardzo przypominające mnie. To, że nie były to moje myśli, można było rozpoznać po natarczywym, agresywnym i nieprzerwanym ciągu przelatujących myśli, niepasującym też do sytuacji w danej chwili.

Widzą, słyszą, czują wszystko to co ja. Wielokrotnie udowadniali to natychmiastowo, odnosząc się do tego, co się u mnie dzieje np.: żebym jakoś zareagował na to, co widzę; wiedząc, że coś lub ktoś mi się podoba, chociaż nie myślałem bezpośrednio o tym (tylko przez odczyt wrażenia wywołanego); komentując mecz na bieżąco lub coś innego, co aktualnie oglądam w TV. To wszystko u mnie jest codziennością.

Stan „Przykry” – zespół przywołanych efektów:
Bardzo ograniczone pole widzenia – tak jak po większej ilości alkoholu. Widać z grubsza rzecz biorąc tylko rejon, w który wymierzony jest wzrok. Trudna do zmiany jest ostrość w stosunku do odległości tak, jakby soczewka oka była przyblokowana na dostrajanie się, ale przy intensywnym staraniu się możliwa do ustawienia. Też nie zawsze. Chyba zależna od stopnia narzuconego efektu lub głębokości stanu. Przy tym wszystkim dodatkowo wysoki kontrast. Szum w uszach. Stan psychiczny podobny do takiego, który występuje przy dużym zdenerwowaniu: podatność na emocje, nadpobudliwość, trudność w panowaniu nad sobą. Przy tym wszystkim oni próbują swoimi wypowiedziami wyprowadzić z równowagi (obelgi, groźby, przeszkadzanie w czynnościach). Ten efekt jest stosowany często jako tortury i z różną intensywnością.
Tu zastrzegam, że ja jako doświadczona ofiara tych nieludzkich tortur od długiego już czasu nie pozwalam sobie na żadne negatywne emocje. Jestem opanowany i w/w stan niewielki wpływ wywiera na mnie emocjonalnie. Niestety jest bardzo nieprzyjemny. Skrajnie nieprzyjemny. Jest to stan bliski furii. Dodatkowo podczas tego stanu odbieram czasami impulsy, które prowokują do furii. Takie zastrzyki prowokujące do działania. Ma się ochotę chwilami aż wyjść z tego ciała lub coś porozbijać, żeby tylko uwolnić się od tego stanu. Niekiedy uruchamiają w tym stanie również podwyższony poziom adrenaliny, przyspieszony rytm serca. Stan ten dotychczas nie był aż taki groźny przy moim braku negatywnych emocji. Stan ten wielokrotnie przeżyłem (w okresie pod wpływem „Mind Control”) i aktualnie również to odczuwam. Od samego przebudzenia dzisiejszego dnia są tortury i próby wyprowadzenia mnie z równowagi emocjonalnej. W tym stanie są przypominane również nieprzyjemne sytuacje, jakie miały kiedykolwiek miejsce, jak też podrzucane obrzydliwe obrazy do wyobraźni. Jestem również obrażany obelgami. Są próby obniżania mojej wartości. Próby zmian moich emocji, które wyrównuję natychmiast do stanu normalności. Próby odwrócenia mojej uwagi i utraty kontroli nad sobą. Próby zastraszania i stymulowanie stanu niepewności.

Czasami próbują przywłaszczyć sobie każde moje zachowanie – takie uczucie – jakby oni w pełni sterowali moim życiem, myślami, zachowaniem i to od zawsze. Nie wierzę w to. Nawet nie zapamiętuję takich sytuacji. Trzymam równowagę. Wielokrotnie próbowali mi wmówić, że jestem od urodzenia hodowany do tego, co teraz ze mną robią.

W przeszłości zajmowałem się amatorsko elektryką, elektroniką (cyfrową), komputerami, programami komputerowymi itp. Mam taką teorię, na temat wywoływania przez nich odpowiednich stanów umysłu (mózgu). Właściwie można przyjąć, że mózg jest urządzeniem elektrycznym, w którym zachodzi wymiana informacji pomiędzy jego elementami (tkankami różnego rodzaju) w sposób elektryczny (impulsy). Sądzę, że można zrobić w każdym momencie obraz stanu elektrycznego mózgu (tak jak się robi zdjęcie), a następnie wykorzystać taki obraz (szablon) do nałożenia na mózg w dowolnym momencie. Dzięki takim szablonom można wywoływać odpowiednie stany umysłu (mózgu). To mogą być stany np.: radość, szczęście, smutek, żal, niepewność, pobudzenie fizyczne, pobudzenie myślenia (rozmyślanie), stan uległości, stan zaufania, wiary, zainteresowania, ignorancji, miłości i wiele wiele innych. Być może wystarczy zrobić zrzut tylko określonego obszaru mózgu, żeby to osiągnąć – nie wiem. Wiem jednak, że takie sztuczne obce stany są na mnie stosowane każdego dnia i wielokrotnie, od dawna. Operatorzy „Mind Control” będąc fachowcami w tym temacie, narzucają to w celu osiągnięcia odpowiednich skutków. Prawdopodobnie te szablony są przygotowane już wcześniej podczas lat badań i tylko są teraz wykorzystywane.

Generalnie robią mi „zwarcia” w mózgu (obezwładniają) i nie jest możliwe, żebym był sobą. Staram się, na ile to możliwe, ale mają władzę nad moimi stanami w każdej sprawie fizycznej.

Bardzo lubią angażować mnie do komputera, przy czym wprowadzają mnie w taki stan, że nie mogę się od niego oderwać. To są: gry, Facebook, wiadomości. Właściwie wszystko. Aktualnie nie mam chęci poświęcać temu czasu. Ten stan również mnie izoluje w dużej części od otoczenia i dodatkowo ogranicza bardzo zrozumienie, tego co do mnie dociera. Przy tym mam również wyizolowaną część środkową obrazu (reszta jest bardzo mało istotna) i ograniczoną ostrość widzenia. Znów jak po środkach psychoaktywnych. Mam świadomość, że dla niektórych ludzi podobny stan jest normalny. Ja jednak mogłem wcześniej dzielić uwagę na kilka spraw naraz. W tym przypadku siedzę jak zahipnotyzowany.

Od pewnego już czasu wywołują u mnie na twarzy łojotok. Celem jest niszczenie mojej cery i postarzania mnie. Zaczęło się to mniej więcej w okresie sierpień – wrzesień 2017 r. Już na początku problemów z „Mind Control” mówili, że chcieliby, żebym wyglądał jak najgorzej. Wtedy traktowałem to jako żart. Niestety dokładają się do złego wyglądu. Efektem tego łojotoku są codzienne krosty, czasem niewielkie wrzody na skórze twarzy. Najczęstszym celem jest nos, żeby był ciągle czerwony (można domyślić się dlaczego). Być może zająłbym się leczeniem, ale jak już pisałem, niewiele spraw w ogóle mogę załatwić. Czytałem, że to normalne w okresie przekwitania. Ja jednak wiem, że to jest wywołane sztucznie (chociażby dlatego, że w niektóre dni nie było tego, a to dowód na włączanie i wyłączanie efektu). To są nagłe zmiany w jedną lub w drugą stronę. To się czuje. To nie przypadek. To podobne do wcześniej opisanego nadmiernego pocenia się.

Kilka miesięcy temu (być może od czasu, odkąd mam biegunkę na stałe) zacząłem przybierać na wadze również dzięki nim. Odcięli mnie od wysiłku fizycznego w postaci ćwiczeń. Zwiększyli ilość godzin odpoczynku – spanie i siedzenie (wcześniej pracowałem i ćwiczyłem na siłowni na ile, to było możliwe) oraz apetyt, przez co więcej jadłem. Waga moja wzrosła o około 10 kg w dość krótkim czasie. Po tym przybraniu na wadze, utrzymuje się ona na podobnym poziomie. Ja aktualnie nie mam nad tym kontroli. Co bym nie robił? Ile bym nie zjadł ? Ile bym nie spał ? Ile bym nie wypił płynów ? Waga utrzymuje się na podobnym poziomie. Wygląda na to, że również kontrolują zdalnie moją wagę. Czasami sprawdzam kontrolnie w domu. Moja średnia waga poprzednio to 85 kg. Aktualnie średnia waga 95 kg.


Kontakt:  tedee777@wp.pl